O autorze
dr Mateusz Klinowski - wykładowca UJ, aktywista polityczny, dziennikarz obywatelski i polityk lokalny. Pierwszy wybrany w wyborach zdeklarowany konsument narkotyków w Polsce, od kilku lat walczy o respektowanie praw obywatelskich nie tylko w odniesieniu do konsumentów narkotyków, założyciel Inicjatywy Wolne Wadowice, stowarzyszenia mieszkańców walczącego o demokrację lokalną i wolność słowa. Swoje działania opisuje na blogu mateuszklinowski.pl/

Dom Zły w Wadowicach, czyli rzecz o spuściźnie Jana Pawła II

Tak wyglądała "rewitalizacja" rynku i kamienicy przy ul. Kościelnej.
Tak wyglądała "rewitalizacja" rynku i kamienicy przy ul. Kościelnej. A. Lewandowska / Wadowiceonline.pl
Jan Paweł II ma pecha. Za czczenie jego pamięci zabrało się społeczeństwo, które niewiele ma wspólnego z głoszonymi przez niego wartościami - społeczeństwo koniunkturalistów, drobnych cwaniaków i złodziei. Znakomicie ilustrują to skandale, które wybuchają pod drzwiami domu, w którym Karol Wojtyła urodził się i mieszkał.

Zaczęło się od artykułu w Newsweeku, gdzie opisano kulisy odwołania z funkcji dyrektora powstającego muzeum papieskiego księdza-biznesmena Pawła Danka. Ksiądz odszedł nagle, bo „utracono do niego zaufanie”. Zastąpił go brat Ireneusza Rasia, szefa małopolskich struktur PO. W radzie powstającego muzeum same tuzy – muzealnicy, postacie świata polityki i Kościoła. Wszyscy związani z PO. W artykule nacisk położono na domniemane nieprawidłowości finansowe, jakich dopuścić się miał poprzedni dyrektor. Zupełnie bokiem przemknęła informacja o zatrważającej skali publicznego wsparcia dla papieskiego muzeum.



Bizantyjskie muzeum i zapuszczony szpital

Dom rodzinny Jana Pawła II znajduje się przy wadowickim rynku. Dzięki pospolitemu ruszeniu rzemieślników pod kierownictwem ówczesnego proboszcza Edwarda Zachera, na początku lat 80-tych ubiegłego wieku urządzono tam ekspozycję poświęconą Papieżowi. Oryginalne wnętrza zaaranżowano i wypełniono tanimi imitacjami. Oprócz kilku pamiątek muzeum posiadało właściwie tylko jeden cenny obiekt – okno wychodzące na znajdujący się na ścianie kościoła zegar słoneczny. Karol Wojtyła pisał o nim jako o inspiracji na swojej drodze duchowej. Jednak dziś okno zamurowano. Tandetne imitacje z amatorskich czasów probosza Zachera zastąpiono kosztownymi replikami, część z nich sprowadzono z zagranicy.

W kamienicę będącą własnością Kurii Krakowskiej państwo polskie wpompowuje 25 mln zł. Ponad 10 mln zł to środki unijne. Mieszkańcy Wadowic odbierają te wydatki z niesmakiem. Zwłaszcza, że w odległości kilkuset metrów od muzeum znajduje się szpital powiatowy, także imienia Jana Pawła II - znany z harców lokalnych polityków, złej opieki zdrowotnej i wysokich zarobków części lekarzy. Nowy 7-mio kondygnacyjny pawilon, który w pełni zaspokoiłby potrzeby powiatu, kosztować ma 65 mln zł z wyposażeniem. Pieniędzy tych powiat nie ma. W papieskim szpitalu ludzie leczeni są byle jak, ale za to turyści obejrzeć mogą nowoczesną, multimedialną papieską wystawę.

Także z innego punktu widzenia wydatek 25 mln zł na nowe-stare muzeum papieskie nie miał najmniejszego sensu, pomijając ewentualne nieprawidłowości w wydawaniu pieniędzy. Wobec zapaści gospodarczej miasta wywołanej 20-letnimi nieudolnymi rządami burmistrz wspieranej przez czołowych polityków PO i PiS, Wadowice traktowane są tylko jako krótki przystanek na drodze do okolicznych parków rozrywki. Również wybudowanych za unijne pieniądze. W “papieskim mieście” nie ma bazy turystycznej, brakuje dróg, atrakcji i wszystkiego innego.

Rewitalizacja gwoździem do trumny

Ogromu zapaści dopełnił wkład Wadowic w projekt muzeum. Była nim "rewitalizacja" rynku i ulic przyległych. Rewitalizacja niepotrzebna, nieprzemyślana i kosztująca ok. 10 mln zł, choć władze miasta nie potrafią nadal podać całkowitej sumy kosztów. Finansowanie projektu uzyskano dzięki politycznym koneksjom z Markiem Sową, marszałkiem Województwa. Zdecydował interes powstającego muzeum. Prace prowadzono nieudolnie, poprzez zaprzyjaźnione z politykami firmy, ale Urząd Marszałkowski niczego nie kontrolował, nie zamierzał przeszkadzać. Rewitalizowano więc dwa lata, załamując gospodarkę miasta i wywołując II-gą falę emigracji zarobkowej – z miasta wyjechała młodzież, która wróciła do niego po kilku latach pobytu za granicą.

Ze skutkami społecznymi rewitalizacji, a także fuszerki budowlanej, jaka miała na rynku w Wadowicach, mieszkańcy miasta zmagać się będą jeszcze przez lata. O sprawie będzie jeszcze z pewnością głośno, bo wyłoniona w przetargu firma Mostostal Warszawa SA w ogóle nie pojawiła się na placu budowy, biorąc de facto pieniądze za pośrednictwo w lokalnych politycznych dealach. Wszystko w trosce o spuściznę Jana Pawła II.

Parking przy muzeum żyłą złota

No i temat z tego tygodnia. Jak napisała Gazeta Krakowska, stowarzyszenie mieszkańców walczących z lokalnymi układami wykryło, że w pobliżu muzeum splata się więcej interesów. Burmistrz wydzierżawiła przed laty parking znanemu przedsiębiorcy - znanemu ze spektakularnego zatrzymania przez UOP. Dzięki ustawionemu przetargowi oraz kilkadziesiąt razy zaniżonej stawce dzierżawy Gmina straciła ponad 1 mln złotych. Miejscowa prokuratura dokonała jednak niemożliwego - uznała, że do złamania prawa nie doszło. Parking w centrum miasta okazał się zapleczem tajemniczej budowy bez dojazdu od ulicy, przy której się nie znajduje (szczegóły tutaj).

W ten sposób politycy, urzędnicy Kościoła oraz organy państwa wspólnymi siłami zamieniają spuściznę moralną Jana Pawła II w bagno. Być może również to bagno zostanie kiedyś wystawione w jakimś muzeum, obok innych kosztownych replik i imitacji. Niemniej jednak, taki dziś pomnik wystawiamy Karolowi Wojtyle i takie "dajemy świadectwo" jego nauczania.

PS. Warto wspomnieć, że w Wadowicach żyją jeszcze przyjaciele Jana Pawła II - blisko z nim związana rodzina Siłkowskich. Mieszkają w domu przy “rewitalizowanym” rynku, w którym zatrzymywał się i mieszkał Jan Paweł II. To ten dom był jego prawdziwym domem przez lata, z niego wychodził na swoją prymicyjną mszę. Dziś jest on symbolem oporu wobec politycznego brudu, jaki przylgnął do postaci tego wybitnego Polaka za sprawą gier o kasę i wpływy. Częściowo już o tym tu pisałem, ale temat czeka na odkrycie przez dziennikarzy. Dziwnym trafem zainteresowanych brak. Bliskim Karola Wojtyły jest bowiem nie po drodze z obowiązującym sposobem eksploatowania tej postaci. Lokalni politycy z PO i PiS srogo ich za to karzą.
Trwa ładowanie komentarzy...