O autorze
dr Mateusz Klinowski - wykładowca UJ, aktywista polityczny, dziennikarz obywatelski i polityk lokalny. Pierwszy wybrany w wyborach zdeklarowany konsument narkotyków w Polsce, od kilku lat walczy o respektowanie praw obywatelskich nie tylko w odniesieniu do konsumentów narkotyków, założyciel Inicjatywy Wolne Wadowice, stowarzyszenia mieszkańców walczącego o demokrację lokalną i wolność słowa. Swoje działania opisuje na blogu mateuszklinowski.pl/

Kościół a obywatelskie zaangażowanie

Ze zdumieniem słucham wypowiedzi na temat „promowania ateizmu”. Podobnie, jak marihuana przedstawiana jest jako zagrożenie dla alkoholowej kultury buraczano-ziemniaczanej, zakorzenionej w historii Polski, niemal dokładnie te same środowiska podnoszą, że ateizm godzi w historyczną tkankę Narodu, stanowiąc zagrożenie dla tożsamości Polaków.

Demonstrowanie braku zainteresowania wiarą w Boga w Trójcy Jedynego ma być też groźne dlatego, że zniknie moralność, pojawi się anarchia i relatywizm, kultura śmierci.



Zjawisko moralności, podleganie refleksji etycznej, niewiele ma wspólnego z religią. Pisząc „niewiele” mam na myśli brak koniecznych związków. Wiemy o tym my – naukowcy zajmujących się profesjonalnie moralnością. W świadomości społecznej pokutuje jednak utrwalony mit, do którego odwołują się teraz przeciwnicy „promowania ateizmu”. Nie jest prawdą, że wraz z religią zniknie moralność i z tej racji powinniśmy dbać o religię.

Znacznie bardziej interesujący jest jednak argument dotyczący obywatelskiego zaangażowania. Zdaniem niektórych, Kościół Katolicki wspierał w Polsce demokratyczne przemiany, był ich motorem. Spadek jego roli przełożyć się musi na erozję społeczeństwa obywatelskiego, a w konsekwencji – spadek jakości życia społecznego Polaków. Ateiści uderzają więc w podstawy egzystencji nas wszystkich.

Zamieszkiwanie w Wadowicach i zaangażowanie w życie polityczne tego szczególnego miasta pozwala spojrzeć na problem związków pomiędzy Kościołem a życiem publicznym wnikliwie. To, co widzę, nie spodoba się raczej większości czytelników.



Po pierwsze, lokalne parafie są ostoją aktywności obywatelskiej, ale ograniczonej do wąskiego koła wiernych, o sprawdzonych, bezpiecznych poglądach. Na ogół ludzi starszych. Próby wyjścia poza ten krąg tłumione są odgórnie – interwencją Kurii Biskupiej z Krakowa.

Przykłady? W 2002 roku parafialna gazetka "Przebudzenie" zorganizowała debatę kandydatów na burmistrza Wadowic. Ewa Filipiak, sprawująca ten urząd od 1994 roku, uznała debatę za atak na własną osobę, do redakcji wysłała pełen epitetów list oburzenia. Cały nakład gazety wstrzymano. Polecenie przyszło z Kurii, wydał je sam Kazimierz Nycz. W ten sposób Kościół wpłynął na wynik wyborów, dławiąc debatę polityczną w Wadowicach. (więcej na ten temat)

Przykład z wczoraj? Proszę bardzo. Nowy proboszcz parafii w Rynku chciał rozmawiać z wszystkimi inicjatywami obywatelskimi w mieście. Spotkał się ze stowarzyszeniem krytykującym Filipiak, na czele którego stoją ostatni żyjący w mieście przyjaciele Karola Wojtyły. Po pierwszym spotkaniu otrzymał reprymendę i jego rola w mieście ogranicza się do noszenia kropidła za władzą.

Kościół utrudnia życie polityczne w Wadowicach, bo nie chce zmian urzędującej władzy. Politycy lokalni zasiadają miejscowych w radach parafialnych, transferują do kieszeni Kościoła ogromne sumy pieniędzy. Pisałem już, że ok. 20 mln zł pochłonie nowe muzeum Jana Pawła II w Wadowicach. To kwota horrendalna, pochodząca z naszych wspólnych kieszeni. O jej wydaniu zdecydowali małopolscy politycy PO z Marszałkiem Województwa na czele, których bracia są prominentnymi przedstawicielami stanu duchownego. Dla wielu mieszkańców Wadowic decyzja ta stanowi drwinę z pamięci Jana Pawła II. Szpital jego imienia potrzebuje tych środków w o wiele większym stopniu.

Do rangi symbolu urosła wizyta Stanisława Dziwisza w Wadowicach, z okazji nadania miastu patronatu JPII. Opisałem na swoim blogu, w jaki sposób lokalna władza zasłoniła wywieszony przez przyjaciół Wojtyły na domu, w którym w Wadowicach mieszkał, baner. Był na nim cytat z honorowego patrona: „Władza to służba, a nie panowanie”. W ten sposób Wojtyłę ocenzurowano w dzień jego święta, a Dziwisz apelował w kazaniu o zwalczanie tych, którzy sieją niepotrzebny zamęt.

Lokalny Kościół to także rozdawane przed wyborami instrukcje, na kogo głosować i podejrzane interesy poszczególnych parafii z Urzędem Miasta. Brak konieczności ujawniania własnych finansów czyni bowiem z Kościoła niezwykle cennego partnera dla lokalnych sitw. Takie są fakty.

Niektórzy mogą pomyśleć, że jestem wrogiem Kościoła i religii w ogóle. To nieprawda. Widzę jednak, że Kościół stał się narzędziem uprawiania polityki, także na szczeblu gmin i powiatów. A żyjąc w symbiozie z władzą, stał się wrogiem społeczeństwa obywatelskiego oraz jedną z przyczyn mizerii naszego życia społecznego i politycznego.

O tym powinniśmy mówić głośno. Obudź się Polsko!
Trwa ładowanie komentarzy...