Minister J. Gowin nie słucha ekspertów

Dyskusja tocząca się wokół wykreślenia z Kodeksu karnego przestępstwa pomówienia (art. 212 k.k.) obnaża niekompetencję resortu sprawiedliwości. Zamiast bazować na opracowaniach naukowych i faktach, Minister dzieli się swoimi... odczuciami. Jego zdaniem ma to stanowić argument w dyskusji z ekspertami.

W dyskusji o art. 212 k.k. oderwanie od realiów cechuje obie strony. Także uczestnicy akcji „Wykreśl 212 k.k”, opowiadając się za likwidacją przestępstwa pomówienia, do porządku dziennego przechodzą nad niepokojącymi zjawiskami trapiącymi debatę publiczną w Polsce – jej niskim poziomem, powszechnością inwektyw, brutalizacją języka i brakiem odpowiedzialności za słowo. Jednak Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierownictwem Jarosława Gowina buja już w chmurach. Bujanie zastępuje argumentację, a w Ministerstwie nie ma z kim rozmawiać.



Wymienione powyżej zjawiska te są efektem braku odpowiednich regulacji dotyczących odpowiedzialności wydawców i właścicieli stron internetowych za treści tam publikowane. Również prawo prasowe nie uwzględnia dzisiejszych realiów, zwłaszcza po likwidacji – w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego – sankcji za nieumieszczenie sprostowania. W gruncie rzeczy, w zderzeniu z nieuczciwym, nierzetelnym dziennikarzem przeciętny obywatel jest bez szans. A co dopiero w przypadku opinii i komentarzy anonimowych internautów.

W sytuacji kryzysu obowiązującego prawa i braku strategii przeciwdziałania tym zjawiskom ze strony niekompetentnej klasy politycznej (Sejm nie był w stanie nawet wykonać wspomnianego wyroku TK i znowelizować na czas prawa prasowego!), dochodzi do swoistej fetyszyzacji art. 212 k.k. Ma być on cudownym środkiem na całe zło. W rzeczywistości jest złem samym w sobie. Tęsknota za cudownym środkiem w postaci jednego przepisu, bez refleksji nad skutkami jego obowiązywania, przebija z argumentów Ministerstwa Sprawiedliwości.

Argumentację tę wyraża pismo z dnia 5 kwietnia 2012 roku (MS-MK-400-2/12/2), w odpowiedzi na wezwanie ekspertów Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz stowarzyszeń wydawców prasy i dziennikarzy. Pełno w nim stwierdzeń nie tyle błędnych, co po prostu absurdalnych. Absurdy te stanowić mają kontrę dla twierdzeń ekspertów. To pokazuje poziom merytorycznego przygotowania środowiska politycznego Jarosława Gowina i rządu Donalda Tuska.

Zdaniem Ministerstwa art. 212 k.k. ma chronić przed pomówieniami osoby publiczne podczas wyborów. „Broni on wartości demokratyczne, a zwłaszcza istotę naszego systemu – wyboru” – napisano, nie zauważając, że funkcję tę realizuje inny szkodliwy przepis – wprowadzający tzw. tryb wyborczy przepis Kodeksu wyborczego. Zdaniem Ministerstwa art. 212 k.k. „realizuje postulat ochrony wolności działalności gospodarczej i konkurencji” oraz chroni miejsca pracy w gospodarce! Podobne bzdury może napisać jedynie ktoś, kto nigdy nie zetknął się z praktyką stosowania art. 212 k.k.

Rzeczony przepis ma również zapobiegać „daniem masom prostej rozrywki kosztem drugiego człowieka”. Jak zatem wyjaśnić istnienie rynku tabloidów i powszechnej agresji słownej w Internecie? Ministerstwo nie odpowiada. Min. Gowin o tabloidach nic nie wie?

Już nie śmiesznie, a po prostu groźnie brzmią wypowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczące wolności słowa i prawa do krytyki funkcjonariuszy publicznych. „Wolność nie oznacza (…) krytyki opartej na niewłaściwych zarzutach” – twierdzi polski resort sprawiedliwości. Lecz czym są zarzuty "niewłaściwe" wg. Ministerstwa? Tego się już nie dowiadujemy.

Z kolei, argument ekspertów odwołujący się do „efektu mrożącego” dla debaty publicznej, co obserwujemy zwłaszcza na poziomie gmin i powiatów, gdzie działanie art. 212 k.k. jest najbardziej druzgocące, zbyto stwierdzeniem, że „uciążliwość uczestniczenia w procesie dotyczy niestety każdego przestępstwa.” A więc wywód sprowadzić można do stwierdzenia, że pomówienie jest przestępstwem i dlatego powinno nim pozostać. To sofistyka w czystej postaci.

Jakie wnioski płyną z lektury oficjalnego dokumentu Ministerstwa Sprawiedliwości? 1. Klasa polityczna nie liczy się z głosem ekspertów, a tworzenie prawa obywa się na podstawie prywatnych wyobrażeń i odczuć polityków zajmujących kluczowe stanowiska w państwie. 2. Jarosław Gowin i jego otoczenie kompromituje Ministerstwo Sprawiedliwości, o czym świadczy jakość i charakter podniesionych argumentów. Tak kończy się obsadzanie funkcji kierowniczych przez osoby niekompetentne, których w rządzie niestety nie brakuje.

Na zakończenie warta podkreślenia jest analogia, jaką dostrzegam pomiędzy art. 212 k.k., a art. 62 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Mechanizm wprowadzania i utrzymywania w mocy tych przepisów jest podobny – używanie środków odurzających powszechnieje, pomysłów na przeciwdziałanie nie ma, więc jak świętych murów Częstochowy bronimy karalności posiadania narkotyków, w nadziei, że to rozwiąże problem. W rzeczywistości, to problem tworzy. Ale politycy są zbyt niedouczeni i zwyczajnie za mało inteligentni, by w swej większości skojarzyć te fakty. W następstwie tego, w Polsce karzemy ludzi de facto za mówienie rzeczy niewygodnych (dla polityków i innych wpływowych osób) i za spożywanie narkotyków. To oczywiście totalitaryzm rodem bliskowschodniej satrapii. Szkopuł w tym, że mało kto w ogóle to dostrzega.
Trwa ładowanie komentarzy...