Sejmowa niszczarka znów uderza!

Art. 62 "Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii" odpowiada za rozkwit narkomanii w Polsce i dekadę represji wymierzonych głównie w młodych ludzi.
Art. 62 "Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii" odpowiada za rozkwit narkomanii w Polsce i dekadę represji wymierzonych głównie w młodych ludzi. mateuszklinowski.pl
Już w czwartek “sejmowa niszczarka” przemieli kolejną potrzebną reformę. Będzie to nowelizacja Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, którą w Sejmie złożył Parlamentarny zespół ds. Racjonalnej Polityki Narkotykowej. Projekt przygotowali eksperci. Byłem jednym z nich.

Mechanizm “niszczarki” opisano i nagłośniono niedawno, ale pozbywanie się ustaw rządzącej koalicji niewygodnych ma w Sejmie długą tradycję. “Niszczarka” jest o tyle wynalazkiem oryginalnym, że pozwala przed opinią publiczną ukryć rozmiary politycznej manipulacji, często razem z kuriozalnymi opiniami, które “utrącanie” projektów ustaw mają uzasadniać.



W przypadku Ustawy o przeciwidziałaniu narkomanii, która, obowiązując od 2000 roku, jest głównym powodem rozkwitu konsupmcji narkotyków w Polsce, argument z niekonstytucyjności jest jednak wybitnie nie na miejscu. Sama bowiem ustawa jest niekonstytucyjna, a zwłaszcza jej arykuł 62, wprowadzający karalność za posiadanie narkotyków. Przepis ten nie tylko wadliwie skonstruowano od strony techniki legislacyjnej. Nie spełnia on również standardów prawa karnego (wprowadza niedookreślone przestępstwa, o popełnianie których w zasadzie podejrzana może być każda osoba w każdych niemal okolicznościach) i ma fatalne następstwa - przede wszystkim prowadząc do skazywania na rażąco surowe kary blisko 10 tysięcy młodych ludzi rocznie.

Nie mam wątpliwości, że Komisja Ustawodawcza tym aspektami ustawy się nie zajmie. Będzie za to dzielić włos na czworo, próbując wykazać, dlaczego jakakolwiek próba zmiany obowiązującego prawa jest niemożliwa. Jednym z argumentów za trwaniem w legislacyjnym dziadostwie będzie fakt, że w grudniu 2011 roku w życie weszła poprzednia nowelizacja feralnej ustawy. Jej przepchnięcie przez parlament zajęło prawie dwa lata i było dziełem garstki zdeterminowanych. Zasadniczą rolę miały w tym organizacje pozarządowe, które kontaktowały polityków z ekspetrami, przedstawiały nowe fakt i badania, dostrczały aktualnej oceny narkotykowych strategii.

Wypracowany projekt stanowił wypadkową oczekiwań społecznych (likwidacja karania) i możliwości politycznych (zaostrzenie karania za narkotyki). Był więc raczej kosmetyczną zmianą i zgniłym kompromisem. Niejasne przepisy uzupełniono kolejnymi nieostrymi sformułowaniami, a obowiązek ścigania i karania starano się złagodzić wprowadzając nieznany polskiej procedurze karnej oportunizm ścigania.

Podstawowym problemem antynarkotykowego z nazwy prawa było i nadal jest jego nadużywanie przez Policję i Prokuraturę - masowe ściganie potencjalnych posiadaczy narkotyków, często w drodze ulicznych łapanek. W istocie, jest to prawo antyobywatelskie, bo jak pokazują statystyki, wymierzone nie w dealerów, ale w głównie młodych ludzi - okazyjnych konsumentów marihuany. Ściganie nastoletnich palaczy marihuany leży jednak w interesie organów ścigania, pozwalając w łatwy sposób, niejako przy okazji, ponosić wykrywalność przestępstw oraz uzasadniać rosnące wydatki na walkę z przestępczością narkotykową.

Dlatego, choć nowelizacja z 2011 roku właściwie dała alibi organom ścigania, aby sprawy narkotykowe traktować ulgowo, z alibi tego nie skorzystano. Po stronie Prokuratora Generalnego wyraźnie rysuje się tendencja, aby nadal wykorzystywać prawo antynarkotykowe dla partykularnych interesów organów ścigania. Społeczne koszty tych zbrodniczych działań (są to bowiem systemowe represje rodzajowo identyczne z tymi, jakie piętnujemy na Białorusi) nikogo w Prokuraturze Generalnej zdają się nie interesować.

Te same organizacje, które pracowały nad ustawą poprzednio, przygotowały więc kolejną nowelizację. Pojawiają się w niej elementy, których z winy polityków zabrakło: konieczność precyzycjnego zdefiniowania nieznacznych, a więc mogących nie podlegać karaniu, ilości narkotyków oraz wydanie wytycznych, które powiedzą prokuratorom, w jaki sposób mają traktować osoby zatrzymane z narkotykami. Obecnie osoby te są zastraszane, szantażowane, niepotrzebnie przetrzymywane w izbach zatrzymań, a często też bite i upokarzane przez funkcjonariuszy Policji.

Zadaniem nowych przepisów jest niejako wymuszenie na Prokuratorze Generalnym wzięcia odpowiedzialności za działanie ustawy. A także, wyznaczenie wreszcie przez ekspertów ilości narkotyków, których posiadanie nie powinno być traktowane automatycznie jako dwód handlu nimi. Ilości te zresztą są już opracowane (tabelę wartości granicznych narkotyków można znaleźć nawet w oficjalnym wydawnictwie Prokuratury Generalnej).

Znajdująca się w sejmowej “niszczarce” ustawa zawiera również wiele innych ważnych przepisów, przede wszystkim dla osób uzależnionych czy chorych, używających marihuany jako lekarstwa. Zainteresowanych odsyłam do filmu z konferencji w Sejmie, gdzie je omawiamy.



"Niszczarka" tak czy inaczej, prędzej czy później zadziała, wyrzucając potrzebną ustawę poza legislacyjną ścieżkę. Na czele Sejmu stoi przecież Ewa Kopacz, autorka wielu absurdalnych wypowiedzi na temat narkotyków, które lekarzowi po prostu nie przystoją. W ustach polityka narkotykowe bzdury najwyraźniej jednak są zupełnie na miejscu. Podobnie jak papieros z tytoniem - najgroźniejszym z narkotyków, od którego uzależnieniem lubi się chwalić Pani Marszałek.
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Sejm
Trwa ładowanie komentarzy...