Obywatelskie protesty w Wadowicach z okazji nadania honorowego obywatelstwa Lechowi Kaczyńskiemu

Wadowice to miasto, gdzie wszystko się zaczęło, ale także wszystko się zacięło. Na plecach działaczy Solidarności 20 lat temu do władzy doszła tam grupa młodych i ambitnych, żądnych władzy wychowanków PRL. Stworzyli lokalny układ zależności, który niepodzielnie rządzi w mieście i powiecie, przechwytując kolejne miasta i instytucje.





Kluczem do utrzymania rządów jest postać papieża, zamienionego w polityczną kartę przetargową oraz ścisła współpraca Wadowic z Krakowską Kurią. Wizerunek papieskiego miasta pozwala tuszować skandale i słabość zarządzania miastem – ogólnopolskie redakcje nie są bowiem zainteresowane pisaniem o Wadowicach w kontekście upadku praworządności, korupcyjnych skandali czy po prostu politycznej gangsterski.

Również Kościół ma interes, aby odwracać głowę, nawet, gdy dziedzictwo Jana Pawła II rozmieniane jest na drobne, czy obracane w śmieszność. Przecież za ponad 20 mln zł (w dużym stopniu publicznych pieniędzy) powstaje nowe muzeum papieskie (w miejscu poprzedniego, jak się okazało, nie dość okazałego), gdy szpital imienia JPII w Wadowicach walczy o przeżycie. Budowa nowoczesnego pawilonu to koszt 60 mln zł. Tutaj jednak pieniędzy nie będzie.

Totalitarny system rządów nieusuwalnej, panującej od 20 lat burmistrz Ewy Filipiak i jej ekipy nie byłby możliwy, gdyby nie poparcie czołowych polityków ze szczytów władzy. Paweł Graś i Ireneusz Raś czynnie wspierają powiatowe struktury PO stworzone z gminnych urzędników na czele z groteskowym Stanisławem Kotarbą, tubą „papieskiej burmistrz” słynącym z niezrozumiałych wystąpień. Beata Szydło, kuzynka przewodniczącego Rady Miejskiej Wadowic, zabezpiecza zaś odcinek PiS-u, wspierając lokalną strukturę tej partii. Także złożoną z urzędników magistratu, często członków tych samych rodzin.

Szydło przeprowadziła ostatnio czystki w PiS – wyrzucono wszystkich ideowych działaczy, którzy domagali się zaprzestania wspierania kumoterstwa i podjęcia realnej rywalizacji z PO. Wyrzucenie okazało się bezprawne (Szydło nie zna statutu własnej partii), a powody kuriozalne – zaangażowanie w sprawy lokalne i nieodpowiednie znajomości.

Dziś w Wadowicach honorowe obywatelstwo dla Lecha Kaczyńskiego przyjmuje jego córka. Na kamienicy w rynku mieszkańcy wywiesili więc baner, aby przy okazji tej uroczystości zadać dość istotne pytanie – czemu służą opłacane z publicznych pieniędzy partie polityczne? Na szczeblu lokalnym jak na dłoni widać, że nie obywatelom, lecz cementowaniu własnej pozycji, finansowym korzyściom uczestników polityki.

Beata Szydło nie ma więc „zgryzu”, gdy wita się z „papieską burmistrz” Filipiak, podobnie, jak ściskany przez burmistrz kardynał Dziwisz nie okazuje niesmaku. Nie przeszkadzają im fikcyjne struktury partyjne, ani fikcyjne deklaracje o wierności nauczaniu JPII osób, które w swoim politycznym działaniu i prywatnych postępkach kierują się zasadami, z nauczaniem tym nie mają nic wspólnego. Liczy się biznes, kasa, układy.

Rok temu Rada Miejska Wadowic uchwaliła słynną rezolucję, w której najbliższe Wojtyle osoby nazwano dewiantami i narkomaniami – zamieszkująca w Wadowicach rodzina ośmieliła się bowiem protestować przeciwko „rewitalizacyjnym” projektom burmistrz. Ta sama rodzina protestowała również przeciwko nadaniu Wadowicom patronatu błogosławionego JPII. Nikt o tym nie napisał, nie pokazała tego żadna telewizja, mimo, że materiały dostępne są w Internecie. W ten sposób wybitny Polak stał się patronem czegoś również wybitnie polskiego – hipokryzji i zepsucia polityki w lokalnym, niewidocznym z Warszawy wydaniu.
Trwa ładowanie komentarzy...