O autorze
dr Mateusz Klinowski - wykładowca UJ, aktywista polityczny, dziennikarz obywatelski i polityk lokalny. Pierwszy wybrany w wyborach zdeklarowany konsument narkotyków w Polsce, od kilku lat walczy o respektowanie praw obywatelskich nie tylko w odniesieniu do konsumentów narkotyków, założyciel Inicjatywy Wolne Wadowice, stowarzyszenia mieszkańców walczącego o demokrację lokalną i wolność słowa. Swoje działania opisuje na blogu mateuszklinowski.pl/

Siwy włos z głowy Kory

Andrzej Dołecki - polityczny więzień III RP
Andrzej Dołecki - polityczny więzień III RP wolnekonopie.org
W mrokach narkotykowej represji, które dopiero ostatnio zaczęły słabnąć, gdy nikomu jeszcze nie śniło się, że o narkotykach dyskutować będzie można publicznie, zrodził się pomysł. Działacze ruchów wolnościowych wymyślili, że cannabis należy wysyłać w paczkach czołowym politykom kraju. Czemu to miało służyć? Zderzeniu opornych na racjonalne argumenty i głos nauki z systemem represji, jakim w Polsce zastąpiono cywilizowaną reakcję na problem używania i nadużywania tzw. narkotyków.

Wywlekani z łóżek politycy, spędzając czas na izbie zatrzymań, przeżywając namiastkę cywilnej śmierci, posądzeni o bycie „ćpunem” – a więc doświadczając tego, czego doświadczają młodzi Polacy każdego roku, poczuliby być może potrzebę zmiany głupiego, szkodliwego prawa. Pomysł upadł. Zwyciężył zdrowy rozsądek i przekonanie, że politycy potraktują akcję nie jako okazję do namysłu, ale raczej atak narkotykowego lobby. Odpowiedzią będzie wówczas poszerzenie zakresu policyjnych uprawnień, represji i podwyższenie kar.



Nadal obowiązuje ta sama ustawa i te same standardy. Właściwie każdemu można „sprzedać” policyjną kontrolę – wystarczy jedynie wysłać do niego „narkotykową paczkę”. To właśnie spotkało Korę, niepokorną artystkę, która niedawno publicznie wypowiedziała się na temat narkotyków – bez koniecznego tonu potępienia.

W domu Kory, jak w milionach innych polskich domów, były nielegalne używki. Jest więc przestępstwo (posiadanie), jest i przestępca (posiadacz). Czego nie zdołał dokonać PRL, z łatwością przyszło państwu Tuska i Kaczyńskiego. Stara hipiska mogła wreszcie z bliska posmakować państwa policyjnego.

Pacyfikacja artystów i celebrytów powinna postępować, jeżeli rządzący chcą publicznie dowieść wierność wyznawanym zasadom. Ale postępować nie będzie, gdyż przepisy anty-narkotykowe, z taką lubością podtrzymywane przez niemal wszystkie siły polityczne w kraju, w praktyce są głęboko niesprawiedliwe. Rzadko stosuje się je przeciwko osobom ze „świecznika”.

Celebryci, dziennikarze, artyści to środowiska, gdzie narkotyków procentowo jest najwięcej. Przypomniała o tym niedawna "wpadka" Agnieszki Szulim, telewizyjnej dziennikarki. Ale nikt nie będzie ścigać artystów i dziennikarzy, skoro na każdy osiedlu roi się od "łatwych celów" i "wygodnych wrogów" – nieznanych nikomu młodych ludzi. W ich obronie głosu nie zabierze Helsińska Fundacja Praw Człowieka, czy inni „bankietowi obrońcy” obywatelskich swobód. Dlatego, gdy co roku 20 tys. młodych ludzi słyszy zarzuty kryminalne za narkotyki (głównie marihuanę), panuje cisza.

Babcia Kora wkrótce po zatrzymaniu została zwolniona, jej siwe włosy są bezpieczne. Rockowemu emploi nie zaszkodzi odrobina skandalu, choć być może ucierpią medialne interesy. Postępowanie prokuratorskie też pewnie szybko zostanie umorzone, co będzie jednym z pierwszych przypadków wykorzystania znowelizowanego przed rokiem prawa. Całkiem też możliwe, że dokładnie tak, jak w przypadku palącego publicznie marihuanę Janusza Palikota, prokuratura okaże się bezradna i ogłosi ustami swego rzecznika, że i tym razem marihuana nie była z konopi.

Takiego szczęścia nie mają i nie będą mieć jednak inni.

Andrzej Dołecki od ponad miesiąca jest za kratami. Nikt nie przysłał mu paczki, ale za to dwie osoby stwierdziły, że Dołecki kupował od nich cannabis. Policja narkotyków nie znalazła i potraktowała to jako… dowód na ich sprzedaż. Dla polskich organów ścigania brak dowodu jest... dowodem. A dla polskich sądów zagrożenie karą powodem jej wymierzenia. Stąd biorą się aresztowani, później skazywani „na siłę”, aby uzasadnić areszt.

Czy to kogoś jeszcze dziwi w kraju, w którym remis jest epokowym zwycięstwem, a palacz marihuany liderem antynarkotykowej krucjaty?
Trwa ładowanie komentarzy...