Co zostanie nam po Euro?

Tak Mostostal SA przygotował rynek w Wadowicach na Euro.
Tak Mostostal SA przygotował rynek w Wadowicach na Euro. mateuszklinowski.pl
Stadiony, które miejskim budżetom będą ciążyć jeszcze przez lata, góry plastików, które trzeba będzie gdzieś zakopać, wreszcie… żal. Nie tylko z powodu nieuchronnie zbliżającej się klęski polskiej kadry. Trener Smuda we wtorek przypomni nam bowiem o podstawowej słabości Polaków – braku systemowego podejścia do rozwiązywania problemów. Wszelakich.

Sukcesów sportowych, ale także sukcesów w ogóle, nie osiąga się dzisiaj szarżując w ostatnim zrywie spod Krzyża i Orła. Sukces jest następstwem długofalowych inwestycji, także w mechanizmy: planowania, wyłaniania talentów, wdrażania strategii.



Polska piłka nie posiada liderów, ale nie posiada ich też Polska jako całość. Do tego szwankuje myślenie, przede wszystkim strategiczne, będące produktem instytucji społeczeństwa obywatelskiego, które podobno jakimś cudem w kraju nad Wisłą miało się wykształcić. Ale i tu liczono na „spontan”. Panuje więc prowizorka i poszukiwanie doraźnych wyjść z impasu, który na ogół sami tworzymy. W tym kontekście sport to tylko nieistotny fragment problemu. Znacznie bardziej doskwiera przecież dziadostwo polskiej służby zdrowia, nauki, wymiaru sprawiedliwości czy wreszcie... polityki.

Po Euro zostaną autostrady – powie ktoś. No tak, ale czy przetrwają najbliższe zimy? Budowanie autostrad też wymaga rozwiązań systemowych, czyli właśnie tego, czego jeszcze nie zbudowaliśmy. Już słychać, że kilometr polskiej autostrady jest najdroższy w Europie. A jednocześnie wykonawcy i tak bankrutują, zęby połamali sobie Chińczycy... Co zatem jest "grane"? Odpowiedź zna chyba tylko Janek Tomaszewski. Opierając się na swoim doświadczeniu samorządowca mogę jedynie spekulować, że skoro budowlanka to doskonałe miejsce do nadużyć i oszustw...

Ilu polityków ma w rodzinie osoby zajmujące się świadczeniem usług budowlanych? To zagadnienie warte zbadania dla kogoś, kto chce ustalić skalę korupcji w Polsce. Jeżeli wyciągam słuszne wnioski, po Euro czeka nas fala autostradowych skandali. Wiedza o nich może być najcenniejszym następstwem piłkarskiego turnieju .

Wróćmy tymczasem do piłki, która nie dość, że okrągła, to jeszcze skorumpowana. Chodzi też o pomijaną w rozważaniach korupcję polityczną, a więc związaną ze stanowiskami i władzą, którą najlepiej widać na poziomie gmin. Podam przykład z podwórka. W Wadowicach kilka klubów sportowych dostaje skromne dotacje do własnej działalności. Najmniej – paradoksalnie – kluby o największych sukcesach sportowych. Setki tysięcy złotych rokrocznie inkasuje jednak klub piłkarski, sportowo najgorszy. I to najgorszy w Polsce. W nim jednak zasiada przewodniczący Rady Miasta i inni prominentni radni. To oni są talentem, w który inwestujemy. W ten sposób zła polityka lokalna przekłada się na marność lokalnej piłki. A stąd już tylko jeden krok do piłki światowej… i nie tylko piłki.

Wstępem do naprawy sytuacji, sanacji, jest zmiana osób u sterów. Lecz mechanizmy obsadzania kluczowych stanowisk - niezależnie od dziedziny życia społecznego - nastawione są na cementowanie klanowych frakcji i dzielenie władzy pomiędzy nimi. PZPN to właściwie Polska w pigułce. Próżno w niej szukać przejrzystości procedur, odpowiedzialności za błędne decyzje, równości głosów, kadencyjności stanowisk. To dlatego rodzima polityka czy nauka nie są w stanie wyprodukować liderów światowego formatu, a polska piłka drużyny, która wyjdzie z grupy.

Po Euro zostanie też bez wątpienia przekonanie, że media, a zwłaszcza prywatne telewizje, służą interesom rządzącej partii - społeczne protesty wokół turnieju, w którym utopiono miliardy złotych, zmarginalizowano, ukryto. Czwarta władza to biznes, sport to biznes i polityka też jest biznesem. Łatwo się więc dogadać, co jest grane i w co gramy.

Nam - maluczkim, pozostaje jedynie krążenie po stadionach, autostradach i telewizyjnych kanałach… tych wreszcie mamy w nadmiarze.
Trwa ładowanie komentarzy...