Kraków przed sądem w sprawie igrzysk

Prezydent Krakowa Magdalena Środa ze swoim pełnomocnikiem na sali sądowej.
Prezydent Krakowa Magdalena Środa ze swoim pełnomocnikiem na sali sądowej. www.mateuszklinowski.pl
Trwa drugi dzień procesu w trybie referendalnym. Razem z inicjatywą Kraków Przeciwko Igrzyskom oraz Instytutem Allerhanda skierowaliśmy do sądu wniosek o sprostowanie informacji nieprawdziwych pojawiających się w kampanii poprzedzającej majowe referendum.

Urząd Miasta Krakowa prowadzi swoiste „konsultacje”. Składa się na nie ustawiony na rynku i świecący pustaki namiot oraz nachalna kampania poparcia dla igrzysk, kosztująca 180 tys. zł. W kampanii próżno szukać niuansów – plakaty i billboardy informują bowiem, że igrzyska to lek na całe zło: tysiące miejsc pracy, mieszkań komunalnych oraz rozwiązanie problemu korków i smogu.

Choć wszystkie hasła przekazują informacje nieprawdziwe (pisałem o tym tutaj), wybraliśmy hasło dotyczące smogu (igrzyska to metoda na smog), a to z uwagi na możliwości dowodowe. Walkę ze smogiem w Małopolsce definiuje przyjęty przez Sejmik program ochrony powietrza. W jego ramach wskazano źródła finansowania i zdefiniowano zadania do wykonania. Każde ze źródeł posiada zdefiniowane procedury przyznawania środków, określone są rodzaje kryteriów brane pod uwagę przy ich przyznawaniu. Organizacja igrzysk nigdzie się nie pojawia i pojawić się nie może. Walka ze smogiem finansowana jest bowiem ze środków unijnych, a te właściwie wykluczają wydatkowanie pod kątem kryteriów innych niż środowiskowe.

Igrzyska nie mogą więc być sposobem na smog – wyklucza to obowiązujące prawo: lokalne, krajowe i wspólnotowe. Takie zdanie mają również organizacje ekologiczne zajmujące się tym problemem – Krakowski Alarm Smogowy czy Polska Zielona Sieć. W środowiskach zaangażowanych w walkę z zanieczyszczeniem powietrza kampania igrzyskowa odbierana jest jako nadużycie, manipulacja.

Do manipulacji nie poczuwają się jednak władze miasta. Przed sądem pełnomocnik miasta skupiał się na wykazywaniu stronniczości opinii ekologów oraz podkreślał, że oprócz określonych prawem sposobów walki ze smogiem są również sposoby polityczne – deklaracje i zapowiedzi. Jakby deklaracje polityków miały moc sprawczą i przede wszystkim można im było ufać. Zatem, jeżeli rząd obiecuje pomoc, to pomoc będzie, choćby w budżecie igrzysk nie zaplanowano żadnych dodatkowych wydatków na walkę ze smogiem ponad to, co już w przyjętych niezależnie od igrzysk programach zapisano.

„Czy nie chcecie Państwo, aby było więcej pieniędzy na walkę ze smogiem?” – pytał na sali sędzia. Co z tego, że zgodnie z prawem pieniądze te już rozdzielono i więcej ich nie będzie…

Choć proces z Gminą Kraków powinien zakończyć się już wczoraj, nadal trwa. Sędzia uzasadniał, że Prezydent Miasta nie miał możliwości zapoznać się z treścią pozwu, a urzędnicy skarżyli się, że są zapracowani. Kilka razy byłem pozywany w trybie wyborczym. Sądu nigdy nie obchodziło, że jestem zapracowany, czy że nie miałem czasu na sporządzenie pisma procesowego. Wyrok zapadał tego samego dnia.

Wygląda na to, że kampania kłamstw prowadzona pod przykrywką „konsultacji” społecznych nie wzbudzi czujności sądu. Co dla nas jest wprowadzaniem opinii publicznej w błąd, dla sądu okaże się ważną deklaracją polityczną, która sama przez się rozwieje czarne kłęby dymu nad Krakowem. To jeszcze jeden przyczynek do stwierdzenia, że politykom i władzy w tym kraju wolno więcej – a już zwłaszcza kłamać.

PS. Inicjatywę Kraków Przeciwko Igrzyskom reprezentuje przez sądem adwokat Arkadiusz Radwan z Instytutu Allerhanda - interwencja Instytutu odbywa się w ramach działalności Allerhand Advocacy – prawo w interesie publicznym.
Trwa ładowanie komentarzy...