Argumenty zmyślone w sprawie igrzysk

Rozwiewamy wątpliwości - głosi hasło konsultacji w sprawie igrzysku urządzonych w namiocie imitującym igloo
Rozwiewamy wątpliwości - głosi hasło konsultacji w sprawie igrzysku urządzonych w namiocie imitującym igloo www.mateuszklinowski.pl
Nie ma już z nami Jagny, jej znajomych, ani też garniturów, które kupowali, by jeździć na zagraniczne wycieczki. Jest nowe otwarcie, duszne igloo i oczywiście nowe wydatki. Są też argumenty, w znacznej mierze zmyślone.

Konferencją prasową w specjalnie skonstruowanym „namiocie sferycznym” zainaugurowano 30 kwietnia krakowskie konsultacje w sprawie igrzysk. Namiot przypomina igloo, lecz o dziwo jest w nim gorąco. Może dlatego, że kosztował zaledwie 50 tys. zł, stanowiąc zaledwie niedoskonałą igloo imitację. Ale i na to komitet Kraków 2022 znalazł odpowiedź. Postawiono wiatraki, a na nich osadzono hasło przewodnie konsultacji: rozwiewamy wątpliwości. W istocie je pomnożono.

W miejsce posłanki z trudnością dodającej do siebie kolejne liczby, na czele nowej strategii komunikacyjnej stanął Mateusz Zmyślony. To nie żart, lecz specjalista od marketingu, promotor Euro 2012. Strategia polega na konsultacjach, a konsultacje na tym, że Zmyślony codziennie będzie odpowiadał na wątpliwości mieszkańców Krakowa, w sferycznym igloo, przy szumie wiatraków. Będzie przedstawiał własne argumenty – hasła. Wszystkie niestety zmyślone.



Zmyślenie nr 1: konsultacje

Konsultacje w zaproponowanej formie to fikcja. W rynku niewiele osób mieszka i pracuje, większość stanowią turyści oraz studenci. Nieliczni zwykli mieszkańcy, którzy odwiedzą niezwykły namiot sferyczny, aby posłuchać warkotu wentylatorów, trafią na specjalnie spreparowane „obiektywne” informacje. Konsultantami są przecież pracownicy komitetu Kraków 2022 oraz… Mateusz Zmyślony, ekspert w dziedzinie marketingu.

Konsultanci po pierwszych dniach konsultacji chwalą się, że kilka osób już przekonali. Zwykle, gdy mijam ich sferyczne gniazdo siedzą jednak znudzeni. Wieje pustką od rynku i szumem od wentylatorów.

Akcja promocyjna za 180 tys. zł (oprócz namiotu będą też reklamy) rozliczana jest jako konsultacje w sprawie igrzysk, nie zaś agitacja przed referendum. Jednak kontekst i treść zaprezentowanych haseł jednoznacznie wskazują, że mamy do czynienia z kampanią przed referendum. Konsultacje finansowane są ze środków UM Krakowa. To pieniądze wydawane w mojej ocenie z naruszeniem prawa. Także dlatego, że promocja konsultacji społecznych powinna być promocją konsultacji (data i miejsce spotkań z mieszkańcami), a nie wydatkiem finansującym konkretne hasła, które te konsultacje w istocie zastępują. Póki co na ten oczywisty wydawałoby się fakt nikt jeszcze nie zwrócił uwagi.

Zmyślenie nr 2: smog i korki

Przejdźmy do haseł zaproponowanych w ramach konsultacji. Chyba nikogo nie dziwi, że nie znajdujemy wśród nich stwierdzeń dotyczących zagrożeń i wątpliwości wiążących się z igrzyskami. Znajdujemy za to wątpliwej prawdziwości tezy, gdzie igrzyska organizowane w Krakowie jawią się jako lek na całe zło.

I tak, dwa poważne i zawsze aktualne problemy mieszkańców: korki i smog, zostaną rozwiązane poprzez organizację igrzysk – przekonują igrzysk organizatorzy. W jaki sposób? Budowa alternatywnych dla samochodu sposobów transportu, co rzeczywiście jest sposobem na korki, nie wiąże się w żaden sposób z igrzyskami. Zimowe igrzyska nie oznaczają budowy ścieżek rowerowych, tylko torów saneczkowych. O ile nie przesiądziemy się na sanki, korki w skutek igrzysk nie znikną nawet w zimie.

Być może w tym argumencie chodzi o ściągnięcie rządowych środków na budowę różnych, zaniedbanych w regionie odcinków dróg ekspresowych. Ale czy nie prościej byłoby dodać do nich owe 300 mln zł, które Kraków wyda na budowę igrzyskowych obiektów?

Status zmyślenia zupełnego ma powiązanie problemu smogu z igrzyskami. Środki na walkę ze smogiem już bowiem zostały zabezpieczone, a ich wydatkowanie w ogóle nie zależy od igrzysk. Argument byłby prawdziwy, jeżeli na przykład MKOl inwestowałby z okazji igrzysk w walkę ze smogiem w Krakowie miliony złotych. O tym jednak w konsultacjach sza…

Zmyślenie nr 3: mieszkania komunalne w liczbie 2.5 tys.

Kraków nie rozwiązuje problemów mieszkaniowych. Na liście oczekujących 3 tysiące rodzin, tymczasem w ostatnich latach oddano jedynie dwie komunalne inwestycje (2008 rok - 290 mieszkań, 2013 - 82 mieszkania).

Igrzyska są okazją do zagospodarowania wartościowego z punktu widzenia deweloperki terenu przy Parku Lotników. Powstanie tam wioska olimpijska wybudowana przez dewelopera, jak się domyślam, w jakiejś formie partnerstwa publiczno-prywatnego. Jej część zostanie przekształcona w mieszkania komunalne, inna zasili portfel inwestora. Trudno uwierzyć, że mieszkań komunalnych będzie aż 2.5 tysiąca. Brzmi to jak bajka, zwłaszcza, że koszt wioski oszacowano we wniosku aplikacyjnym na ok. 160 mln zł.

Wybudowanie 82 mieszkań w standardzie komunalnym w zeszłym roku kosztowało miasto 11 mln zł. Wybudowanie 2.5 tysiąca powinno kosztować… 335 mln zł? Może zgrubne rachunki są tutaj zbyt prymitywne, ale trudno uwierzyć, że aż dwukrotnie zawyżają koszt inwestycji.

Bardziej prawdopodobne jest, że kosztów wioski po prostu nie oszacowano poprawnie, a zamiast 2.5 tysiąca mieszkań komunalnych zostanie wybudowane ich znacznie mniej, jeżeli w ogóle. Tak czy inaczej, liczba 2.5 tys. mieszkań jest wzięta z sufitu.

Zmyślenie nr 4: praca

Igrzyska oznaczają pracę dla 35 tysięcy osób. Jak dowiedziałem się na konferencji, chodzi o miejsca pracy w branży okołoturystycznej. Również i w te zapewnienia ciężko uwierzyć. Nierozstrzygnięta pozostaje również jakość tej pracy – czy będą to krótkoterminowe formy, umowy śmieciowe, a może dobrze płatne etaty?

Obawiam się, że jedyne wartościowe miejsca pracy stworzone w związku z igrzyskami są już zajęte. Obsadzono je po znajomości i bez konkursów. Chodzi oczywiście o etaty w komitecie Kraków 2022.

Zmyślenie nr 5: koszt organizacji igrzysk

Kraków wyda tylko 4.5% ogólnych kosztów zawartych w budżecie igrzysk (wysokość tego budżetu różnie jest podawana, ale przyjmijmy, że jest to kwota ok. 6 mld zł), co ma stanowić argument w rodzaju: inni zapłacą, my skorzystamy. Pomijając moralny wydźwięk tego argumentu, rzut oka na dwa problemy.

Po pierwsze, ile to jest 4.5% oraz skąd weźmiemy na nie pieniądze? Prezydent Magdalena Sroka zapewniła mnie, że to zaledwie 300 mln zł, które z łatwością Kraków wygospodaruje. Skąd na to weźmie? Z kredytu – przyznała. Czy organizatorzy posiadają wiarygodne przewidywania, że kredyt ten zostanie spłacony wpływami z igrzysk? Nie mają. Sroka wskazała na wieloletnią prognozę finansową, czyli zbiór pobożnych życzeń uchwalany przez Radę Miejską oraz wysoką ocenę zdolności kredytowej miasta. Z tego wszystkiego zdaje się wynikać, że dług pod igrzyska spłacać będziemy po prostu długiem w kolejnych latach.

Problem drugi, wpływy budżetowe organizacji igrzysk pokryte mają być niemal w 40% z subwencji rządowych i samorządowych. Kraków więc może i nie zapłaci, ale i tak wydamy pieniądze publiczne. Pieniądze te nigdy do budżetu nie wrócą, a przełożą się na zadłużenie obsługiwane na warunkach komercyjnych. Zarobią instytucje finansowe, straci Skarb Państwa.

W tym kontekście hasło o przejechaniu się na gapę igrzyskami przez mieszkańców Krakowa nie brzmi już tak cudownie lekko. Ja przynajmniej wysiadam.

Podsumowując, "konsultacje" to słabo ukrywana kampania agitacji za igrzyskami, realizowana za pomocą haseł o bardzo wątpliwej prawdziwości. Mateusz Zmyślony podkreśla, że igrzyska nie są celem samym w sobie, nie są nawet celem sportowym (to dokładny cytat!). Są jedynie środkiem. Środkiem do czego? Należałoby spytać raczej: środkiem na co?

Z zaproponowanych konsultacji bowiem wynika, że są środkiem na wszystko, lekiem na całe zło. Ale przede wszystkim są pretekstem do wydawania pieniędzy. Kraków już wydał 4 mln zł. A to nie koniec.

PS. Ciekawe były również rozmowy po konferencji prasowej. Zapraszam zwłaszcza do posłuchania, co na temat igrzysk ma do powiedzenia srebrna medalistka z Soczi, Natalia Czerwonka. Wszystkie plansze kampanii konsultacji można obejrzeć tutaj.
Trwa ładowanie komentarzy...